środa, 20 lutego 2013

Rozdział IV


Wszystko było tak piękne do czasu kiedy do moich drzwi zapukał Jackob. Byłam zdziwiona, i stałam chwilę bez ruchu. Nie wiedziałam co się dzieje. Moje uczucia jakby zaczęły powracać, jednak moje rany moje rany po zdradzie się dalej nie zagoiły. Podszedł bliżej mnie, i wyszeptał:

-Byłem głupcem sprawiając ci taką przykrość, przepraszam i obiecuję, że to się więcej nie powtórzy. Ja kocham tylko ciebie!
-Mogłeś pomyśleć o tym wcześniej, zanim to zrobiłeś
-Ale moje uczucia.
-A moje, co ja miałam powiedzieć kiedy zobaczyłam cię z tą lafiryndom?
-To już przeszłość.
-Ooo. To zupełnie jak nasz związek.
-Weź sobie do serca to co powiedziałem, to dla mnie bardzo ważne.
-Nie obiecuję. Ale razem już nie będziemy. Przynajmniej mi się tak wydaje.
Zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam na górę do pokoju. Zadzwoniłam po Stefani i poprosiłam aby przyszła. Zjawiła się w mgnieniu oka. Przysiadła się koło mnie, mówiąc: 
-Ej mała, co się stało?
-Ja już sama nie wiem co myśleć.
-O czym ty mówisz?
-Był tu Jackob.
-Czego on znowu chciał?
-Przyszedł i błagał o przebaczenie. Hahahahahaha
-Tak? Najpierw się obmacywał w tą dwulicową szmatą Carlii, a teraz cię przeprasza.
-Niby coś jeszcze do niego czuję, ale to uczucie nie wygra, za dużo ucierpiałam. Teraz liczy się tylko Niall.
-Lubię tą twoją pozytywną Gatkę.
-Hahahhaahahah, wiesz jak mnie pocieszyć.
-Ej, to może teraz ty się pobawisz jego uczuciami?
-Ja nie jestem taka, a przynajmniej nie chcę być taka pojeb*na jak on i te jego pomysły. xD
-Może i masz rację, ale może chociaż trochę zabawy?
-Żeby się poczuł tak jak ja się czułam?
-Dokładnie tak.
-Skuszę się.
-Niech się trochę jeszcze postara, i niech myśli, że ma nadzieję to wtedy ruszymy z planem.
-Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu na obmyślenie planu. A i puki co to ja się zajmę Niall’e.
-On jest świetny dla ciebie.
-Wiem. Haha. Chciała bym aby między nami było coś więcej niż przyjaźń.

****W tym samym czasie Niall rozmawia z Robertem (najlepszym przyjacielem)****:

-Rob. Ja się chyba zakochałem.
-W tej lasce w czerwonych włosach? Tej z którą tak dużo czasu spędzasz?
-Tak, ma na imię Mell. Jest cudna. Niestety jesteśmy tylko przyjaciółmi,  I wydaje mi się, ze ona woli aby tak pozostało. A poza tym nie chcę psuć, przyjaźni z tak wyjątkową dziewczyną.
-Ej, koleś. A nie warto zaryzykować?
-Może i tak, ale jeśli ją stracę?
-Zrobisz jak chcesz.

**** Powrót do rozmów dziewczyn****

-Ja mu nie powiem, ponieważ nie chcę go stracić, za wiele dla mnie znaczy.-odparłam
-To jest twoja decyzja.-odrzekła mi Stef.

Nie miałam wystarczająco wiele odwagi by powiedzieć mu co czuję. Ale jedno wiedziałam na pewno, że kocham Niall’a, a Jackob to już tylko przeszłość. Stefa postanowiła wyciągnąć mnie na miasto. Udało się jej, zabrała mnie na urodziny do kumpla Niall’a. Kazał ubrać mi coś ładnego, i iść za nią. Zrobiłam co kazała. Szłyśmy spory kawał, ale warto było. Zatrzymałyśmy się przed jakąś wielką chatą. Przyjaciółka nie musiała mnie długo prosić abym poszła na tą imprezę, ponieważ była to kusząca propozycja, wręcz nie do odmówienia. Wchodząc do środka wszystkie oczy zaczęły na nas spoglądać. Wydawało by się, że taka sytuacja jest krępująca, a tym razem czułyśmy się bardzo dobrze. Impreza trwała w najlepsze. Jednak najbardziej cieszyłam się z tego, że jutro sobota, a moja mama z siostro pojechały na dwa tygodnie do Polski. Szczerze mówiąc dziwię się, że zostawiła mnie samą.  Nawet ja sama sobie tak nie ufam jak ona mi. Długi czas tańczyłam, postanowiłam iść usiąść na sofę przy basenie. Było tam cicho i spokojnie, przynajmniej mogłam odetchnąć. Nagle przysiadł się do mnie Niall.  Spojrzał na mnie, wstał i udając poślizgnięcie, wpadł do basenu. Chciałam podać mu rękę. Przystojniak miał poczucie humoru, więc kiedy chwyciłam do za dłoń wciągnął mnie do wody. Nie byłam na niego zła. Cieszyłam się, i śmiałam. Przynajmniej sobie popływaliśmy. Było to fajne przeżycie. Po krótkiej kąpieli wyszliśmy z basenu. Najwidoczniej, dla Niall’a ta kąpiel była za krótka. Popchnął mnie lekko i ponownie wpadłam do wody. Wskoczył za mną krzycząc:

-Nie bój się niewiasto, ja cię uratuję
.
Ten tekst tak mnie rozbawił, że ze śmiechy złapał mnie skurcz. Dziwne było to, że kiedy spojrzałam mu w oczy skurcz odpuścił. Chwycił mnie za rękę, i delikatnie ją pocałował. Był to jeden z piękniejszych momentów w życiu. 

karolaaa;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz