Wszystko
było tak piękne do czasu kiedy do moich drzwi zapukał Jackob. Byłam zdziwiona,
i stałam chwilę bez ruchu. Nie wiedziałam co się dzieje. Moje uczucia jakby
zaczęły powracać, jednak moje rany moje rany po zdradzie się dalej nie zagoiły.
Podszedł bliżej mnie, i wyszeptał:
-Byłem
głupcem sprawiając ci taką przykrość, przepraszam i obiecuję, że to się więcej
nie powtórzy. Ja kocham tylko ciebie!
-Mogłeś
pomyśleć o tym wcześniej, zanim to zrobiłeś
-Ale moje
uczucia.
-A moje, co
ja miałam powiedzieć kiedy zobaczyłam cię z tą lafiryndom?
-To już
przeszłość.
-Ooo. To
zupełnie jak nasz związek.
-Weź sobie
do serca to co powiedziałem, to dla mnie bardzo ważne.
-Nie
obiecuję. Ale razem już nie będziemy. Przynajmniej mi się tak wydaje.
Zatrzasnęłam
drzwi i pobiegłam na górę do pokoju. Zadzwoniłam po Stefani i poprosiłam aby
przyszła. Zjawiła się w mgnieniu oka. Przysiadła się koło mnie, mówiąc:
-Ej mała, co
się stało?
-Ja już sama
nie wiem co myśleć.
-O czym ty
mówisz?
-Był tu
Jackob.
-Czego on
znowu chciał?
-Przyszedł i
błagał o przebaczenie. Hahahahahaha
-Tak?
Najpierw się obmacywał w tą dwulicową szmatą Carlii, a teraz cię przeprasza.
-Niby coś jeszcze
do niego czuję, ale to uczucie nie wygra, za dużo ucierpiałam. Teraz liczy się
tylko Niall.
-Lubię tą
twoją pozytywną Gatkę.
-Hahahhaahahah,
wiesz jak mnie pocieszyć.
-Ej, to może
teraz ty się pobawisz jego uczuciami?
-Ja nie
jestem taka, a przynajmniej nie chcę być taka pojeb*na jak on i te jego
pomysły. xD
-Może i masz
rację, ale może chociaż trochę zabawy?
-Żeby się
poczuł tak jak ja się czułam?
-Dokładnie tak.
-Skuszę się.
-Niech się
trochę jeszcze postara, i niech myśli, że ma nadzieję to wtedy ruszymy z
planem.
-Na
szczęście mamy jeszcze trochę czasu na obmyślenie planu. A i puki co to ja się
zajmę Niall’e.
-On jest
świetny dla ciebie.
-Wiem. Haha.
Chciała bym aby między nami było coś więcej niż przyjaźń.
****W tym samym
czasie Niall rozmawia z Robertem (najlepszym przyjacielem)****:
-Rob. Ja się
chyba zakochałem.
-W tej lasce
w czerwonych włosach? Tej z którą tak dużo czasu spędzasz?
-Tak, ma na
imię Mell. Jest cudna. Niestety jesteśmy tylko przyjaciółmi, I wydaje mi się, ze ona woli aby tak
pozostało. A poza tym nie chcę psuć, przyjaźni z tak wyjątkową dziewczyną.
-Ej, koleś.
A nie warto zaryzykować?
-Może i tak,
ale jeśli ją stracę?
-Zrobisz jak
chcesz.
**** Powrót
do rozmów dziewczyn****
-Ja mu nie
powiem, ponieważ nie chcę go stracić, za wiele dla mnie znaczy.-odparłam
-To jest
twoja decyzja.-odrzekła mi Stef.
Nie miałam
wystarczająco wiele odwagi by powiedzieć mu co czuję. Ale jedno wiedziałam na
pewno, że kocham Niall’a, a Jackob to już tylko przeszłość. Stefa postanowiła
wyciągnąć mnie na miasto. Udało się jej, zabrała mnie na urodziny do kumpla
Niall’a. Kazał ubrać mi coś ładnego, i iść za nią. Zrobiłam co kazała. Szłyśmy
spory kawał, ale warto było. Zatrzymałyśmy się przed jakąś wielką chatą.
Przyjaciółka nie musiała mnie długo prosić abym poszła na tą imprezę, ponieważ
była to kusząca propozycja, wręcz nie do odmówienia. Wchodząc do środka
wszystkie oczy zaczęły na nas spoglądać. Wydawało by się, że taka sytuacja jest
krępująca, a tym razem czułyśmy się bardzo dobrze. Impreza trwała w najlepsze.
Jednak najbardziej cieszyłam się z tego, że jutro sobota, a moja mama z siostro
pojechały na dwa tygodnie do Polski. Szczerze mówiąc dziwię się, że zostawiła
mnie samą. Nawet ja sama sobie tak nie
ufam jak ona mi. Długi czas tańczyłam, postanowiłam iść usiąść na sofę przy
basenie. Było tam cicho i spokojnie, przynajmniej mogłam odetchnąć. Nagle
przysiadł się do mnie Niall. Spojrzał na
mnie, wstał i udając poślizgnięcie, wpadł do basenu. Chciałam podać mu rękę.
Przystojniak miał poczucie humoru, więc kiedy chwyciłam do za dłoń wciągnął
mnie do wody. Nie byłam na niego zła. Cieszyłam się, i śmiałam. Przynajmniej
sobie popływaliśmy. Było to fajne przeżycie. Po krótkiej kąpieli wyszliśmy z
basenu. Najwidoczniej, dla Niall’a ta kąpiel była za krótka. Popchnął mnie
lekko i ponownie wpadłam do wody. Wskoczył za mną krzycząc:
-Nie bój się
niewiasto, ja cię uratuję
.
Ten tekst
tak mnie rozbawił, że ze śmiechy złapał mnie skurcz. Dziwne było to, że kiedy
spojrzałam mu w oczy skurcz odpuścił. Chwycił mnie za rękę, i delikatnie ją
pocałował. Był to jeden z piękniejszych momentów w życiu.
karolaaa;*
karolaaa;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz