Była to piękna chwila mimo to, że gapili się na nas
wszyscy imprezowicze. xD. Resztę wieczoru spędziłam z Niall’em. Były to cudowne
momenty. Nadszedł koniec imprezy. Stefa musiał mnie siłą odciągać, od nowego
chłopaka. Wracając do domu byłam cała w skowronkach. Przyjaciółka prosiła mnie
abym jej opowiedziała o czym gadaliśmy i co się działo:
-Oj Steff. Co tu mówić? -odpowiedziałam jej z
rozmarzoną miną
-Jak to co? No wszystko. Mów! Mów! –powiedziała
-No dobra. To co chcesz
wiedzieć?
-Ej? Czy ty mnie słuchasz?
Oj, ale on ci w głowie zawrócił.
-Nie marudź.
-To ty nie marudź!
Tylko w końcu mów!
-Ok. Gadaliśmy. Hahahaha
-No tyle to i ja wiem.
-Powiedział mi, że już
od jakiegoś czasu mu się podobam, ale ja na to nic nie powiedziałam, bo nie
zdążyłam.
-Jak to nie zdążyłaś?
-Pocałował mnie!
-Szczęściara! ;*
Rano wstałam nieprzytomna. Na dole czekała
na mnie mama. Siedziała w szrafloku na fotelu. Wiedziałam, że chce ze mną pogadać.
Ale mogłam się tego spodziewać, po tak późnym powrocie do domu. Usiadłam na
kanapie, naprzeciwko niej. :
-Co się stało? –zapytała
mama
-Ale z czym? –odrzekłam
-Przecież dobrze wiesz
Mell. Co ja ci mówiłam o takim późnym powrocie do domu?
-Mówiłaś, że jak mam
się spóźnić to mam dzwonić i problemu Nie będzie.
-Tak właśnie mówiłam.
Czemu się nie zastosowałaś? Wiesz jak się martwiłam? Chcesz skończyć z tym
imprezowaniem?
-No, ale co w tym
złego. Nie piję, nie palę, nie biorę. Więc chcę chociaż iść potańczyć z przyjaciółmi.
-Rozumiem cię, kiedyś
też byłam młoda. Ale, żeby był to ostatni raz!
-Dobrze mamo!
Obiecuję!
Byłam przekonana, że
dostanę taki szlaban, że się do końca
wakacji nie wygrzebię. W moją mamę coś wstąpiło, no i oby na jak najdłużej.
Tego dnia już nie miałam siły na kompletnie nic. Zjadłam miskę płatków. Ubrałam
się, uczesałam i umówiłam się ze Stefą na 17:00. Byłam gotowa już o 13:23 więc
postanowiłam się chwilę zdrzemnąć.
Ta drzemka okazałą się nieco dłuższa
niż przypuszczałam. Obudziła mnie Steff,
która leżała koło mnie. Nadszedł czas na wyjście. Poinformowałam o tym członków
domu i wyszłam.
Poszłyśmy do kina. Po drodze spotkała, Niall’a. Niestety
widziałam się z nim tylko chwilkę, ponieważ śpieszył się na trening. Zdążył mi
tylko powiedzieć, żebym przyszła nad pomost o 21:00. Zgodziłam się z przyjemnością.
Na nie szczęście, przed kinem spotkałyśmy Jackob’a. Stał a w ręku trzymał jakiś prezent.
Postanowiłyśmy olać go totalnie. Wydawało mi się, że idzie za nami. Moje obawy
potwierdziły się. Poszłyśmy do łazienki. Okazało się, że stoi i czeka pod nią
na mnie. Nie było wyjścia, trzeba było uciekać. Stefa otworzyła okno i
podsadziła mnie, A następnie ja ją wciągnęłam na zewnątrz. Byłyśmy szczęśliwe,
że zgubiłyśmy tego kretyna. Nasz radość nie trwała zbyt długo
*****Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziałów, ale spalił mi się komp, i mogłam korzystać tylko z laptopa. Niestety rozdziały były na kompie. Dzisiaj miałam trochę więcej czasu więc postanowiłam zacząć pisać, wszystkie rozdziały z tamtego kompa na nowo. *****
karolaaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz