piątek, 15 lutego 2013

Rozdział I

Postanowiłam, że ostatni dzień wakacji będzie najlepszy. Wstałam dość wcześnie, podniosłam się z łóżka i podeszłam do lustra. Moje włosy układały się na wszystkie strony. Wychodząc do łazienki zabrałam ze sobą ciuchy. Chciałam skorzystać z toalety, jednak moja młodsza siostra jak zwykle ją zajmowała. Musiałam odczekać 10 minut aż jej się odechce gapić w swoje odpicie. W końcu mogłam swobodnie się umyć. Uszykowana stanęłam przed lustrem i powiedziałam sama do siebie:
- Ten rok szkolny będzie udany, dam radę, najważniejsze, że w siebie wierzę.
I tak też miało się stać. Wyszłam i zeszłam po schodach na śniadanie. Na stole czekały kanapki z warzywami. Chwyciłam jedną w rękę, zapytałam mamy o wyjście na miasto, i napiłam się soku. Mama się zgodziła. Założyłam modny słomkowy kapelusz i wyszłam po przyjaciółkę, która mieszka naprzeciwko. Stef, bo tak miała na imię, była już gotowa do wyjścia. Włóczyłyśmy się ulicami Londynu. Przechodząc przez Stirling Corner i Apex Corner zauważyłam mojego chłopaka Jackob’a z jakąś wytapetowaną laską. Zauważył mnie, podeszłam do niego. Nasza konwersacja wyglądała tak:
- No widzę, że już się pocieszasz, mimo to, że ze mną jesteś tak?-krzyknęłam
- Oj słońce, nie bulwersuj się tak, A i muszę ci coś powiedzieć.-wyszeptał słodko.
-Tak słucham cię.- od parsknęłam
-Ostatnio dużo o nas myślałem, i jeszcze poznałem dziewczynę. Wywnioskowałem że powinniśmy zakończyć nasz związek.
-Ooo. Proszę, proszę to ty myślisz? Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak, Przespałem się z nią.
- Ooo, Jeszcze lepiej. Wiesz co? Jesteś skończonym Idiotą i debilem. Nie wierzę, że kiedyś mogłam być z taka szmata jak ty.
-Ej, Kicia wyrażaj się. Możemy zostać znajomymi. Co ty na to?
- Kicia? Nie pozwalaj sobie kretynie. A co do tej propozycji to możesz sobie pomarzyć.
-Ale pamiętaj, że to ty będziesz żałowała.-powiedział ostrym głosem
-Dupek i Frajer, te dwa słowa idealnie ciebie określają.- wykrzyczałam mu to w twarz, i odepchnęłam z całej siły.
Myślałam, ze go rozszarpię, Na szczęści Stef mnie odciągnęła. Ze złością w oczach szybkim krokiem odeszłam w stronę galerii. Dawno nie byłam tak wściekła, chciało mi się płakać a zarazem krzyczeć. Razem z przyjaciółka pobiegłyśmy na most zakochanych, gdzie na początku związki z Jackob’em przyczepiliśmy kłódkę. Przypomniało mi się, że kiedy chcieliśmy wyrzucić kluczyk upadł on na przepływającą łódkę. Na szczęście łódka została przyholowana tuż przy brzegu, koło mostu. Zbiegłam zdenerwowana wskoczyłam do łódki, i odnalazłam kłódkę. Powróciłam na most odpięłam ją i bez wahania wrzuciłam ją do rzeki z nadzieją, że moje wspomnienia o byłym chłopaku znikną tak szybko jak kłódka. No cóż moje postanowienia co do udanego zakończenia wakacji rozpłynęły się w powietrzu.


karolaaa;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz