sobota, 16 lutego 2013

Rozdział II


Wiedziałam, że nie chcę widzieć Jackob’a na oczy. Do domu wróciłam dość późno, ponieważ długo siedziałam u Stef. Wchodząc do domu, zdjęłam trampki i pobiegłam do łazienki. Wskoczyłam do wanny, i wzięłam długą i orzeźwiającą kąpiel. Miałam nadzieję, że cały dzisiejszy stres spłynie ze mnie. Przed wyjściem do pokoju włożyłam na siebie różową piżamkę. Nastawiłam budzik na 6:00. Leżąc w łóżku dużo myślałam. Przypomniało mi się, że jutro znowu będę musiała minąć na korytarzu mojego byłego, jednym słowem tortury.  Wstałam ubrałam wizytowy strój i uczesałam się w zgrabnego koka. Wypiłam kubek kakao zjadłam kanapkę.  Mama podwiozła mnie i Stef do szkoły. Było to nasz pierwszy dzień w nowej szkole i to w dodatku w liceum. Wysiadając z auta zauważyłam tego dupka. Jackob’a. Kiedy byłam już przed drzwiami szkoły podbiegł do mnie jakby nigdy nic, i pocałował w policzek. Byłam zdezorientowana. Jednak byłam na siłach spoliczkować go. Nagle wszystkie oczy spoglądały na nas. No może to nie był najlepszy początek, ale zapowiadało się fajnie. Odważnie maszerowałyśmy korytarzami. W pewnej chwili drogę zaszła nam jakaś laska, wydawało mi się, ze już ją widziałam, Nie myliłam się, była to dziewczyna, która wczoraj obściskiwała się z moim byłym. O ile się nie mylę miała na imię Carlii. Tuż obok niej stały dwie przylepy Blondii i Charlie. Spojrzały na mnie z góry, myśląc że są od nas lepsze. Carlii wyskoczyła z tekstem:
- Radzę ci uważać i nie wchodzić nam w drogę.
- Nie zamierzam, a to choćby dlatego, że plastik jest szkodliwy dla środowiska. – odpowiedziałam
-Co proszę? To do mnie było?
- A widzisz tu inną górę plastiku?
Wszyscy zaczęli się śmiać z tych lasek, nagle pewna grupka osób zebrała się wokół mnie zasypując mnie pytaniami dotyczącymi postawieniu się tej zdzirze. W oczach innych uczniów stałam się odważną laską zwalczającą plastik. :D Byłam z siebie dumna, ze już w pierwszym dniu zyskałam tylu zwolenników.  Nabrałam jeszcze więcej pewności siebie. Stanęłam na boku aby poprawić buta. Niestety stanęłam tuż przy jakiś drzwiach. Nagle zdałam sobie sprawę, że oberwałam drzwiami w łeb. Było to dosyć bolesne ale warte tego co się stało potem. Z za drzwi wyłonił się przystojniak. Był piękny, wręcz idealny. Szybko zauważył że upadłam z jego winy.
- O mój Bożę. Przepraszam nie wiedziałem, że tu stoisz. Nic ci nie jest?-zapytał
-Nie, czuję się świetnie. Nie przepraszaj, mogło się zdarzyć.-odpowiedziałam rozmarzona.
-Jesteś śliczna.-mówiąc to przejął inicjatywę.
-Ty również niczego sobie.
- Mam na imię Niall.
-Bardzo ładnie. Ja jestem Mell. To znaczy Mollode. Ale wszyscy mówią na mnie właśnie Mell.
-Jesteś tu nowa?
-Tak, to mój pierwszy rok. –odpowiedziałam z flirciarskim uśmiechem.
-Przepraszam, ale muszę iść do klasy. Mam nadzieję, że niedługo znowu ciebie zobaczę. Jesteś naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną, właśnie takie lubię. –odpowiedział na mów uśmiech
- Nic nie szkodzi, rozumiem, I też mam taką nadzieję. ;*
Tak zakończyła się nasza dzisiejsza konwersacja.  W głębi duszy miałam nadzieję, że będę mogła lepiej poznać Niall’a. Po zakończeniu wszystkich uroczystości, wraz w Stefą poszłyśmy na lody.

karolaaa;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz