Wiedziałam,
że nie chcę widzieć Jackob’a na oczy. Do domu wróciłam dość późno, ponieważ
długo siedziałam u Stef. Wchodząc do domu, zdjęłam trampki i pobiegłam do
łazienki. Wskoczyłam do wanny, i wzięłam długą i orzeźwiającą kąpiel. Miałam
nadzieję, że cały dzisiejszy stres spłynie ze mnie. Przed wyjściem do pokoju
włożyłam na siebie różową piżamkę. Nastawiłam budzik na 6:00. Leżąc w łóżku dużo
myślałam. Przypomniało mi się, że jutro znowu będę musiała minąć na korytarzu
mojego byłego, jednym słowem tortury. Wstałam ubrałam wizytowy strój i uczesałam się
w zgrabnego koka. Wypiłam kubek kakao zjadłam kanapkę. Mama podwiozła mnie i Stef do szkoły. Było to
nasz pierwszy dzień w nowej szkole i to w dodatku w liceum. Wysiadając z auta
zauważyłam tego dupka. Jackob’a. Kiedy byłam już przed drzwiami szkoły podbiegł
do mnie jakby nigdy nic, i pocałował w policzek. Byłam zdezorientowana. Jednak
byłam na siłach spoliczkować go. Nagle wszystkie oczy spoglądały na nas. No może
to nie był najlepszy początek, ale zapowiadało się fajnie. Odważnie
maszerowałyśmy korytarzami. W pewnej chwili drogę zaszła nam jakaś laska,
wydawało mi się, ze już ją widziałam, Nie myliłam się, była to dziewczyna,
która wczoraj obściskiwała się z moim byłym. O ile się nie mylę miała na imię
Carlii. Tuż obok niej stały dwie przylepy Blondii i Charlie. Spojrzały na mnie
z góry, myśląc że są od nas lepsze. Carlii wyskoczyła z tekstem:
- Radzę ci
uważać i nie wchodzić nam w drogę.
- Nie
zamierzam, a to choćby dlatego, że plastik jest szkodliwy dla środowiska. –
odpowiedziałam
-Co proszę? To
do mnie było?
- A widzisz
tu inną górę plastiku?
Wszyscy
zaczęli się śmiać z tych lasek, nagle pewna grupka osób zebrała się wokół mnie
zasypując mnie pytaniami dotyczącymi postawieniu się tej zdzirze. W oczach
innych uczniów stałam się odważną laską zwalczającą plastik. :D Byłam z siebie
dumna, ze już w pierwszym dniu zyskałam tylu zwolenników. Nabrałam jeszcze więcej pewności siebie.
Stanęłam na boku aby poprawić buta. Niestety stanęłam tuż przy jakiś drzwiach.
Nagle zdałam sobie sprawę, że oberwałam drzwiami w łeb. Było to dosyć bolesne
ale warte tego co się stało potem. Z za drzwi wyłonił się przystojniak. Był
piękny, wręcz idealny. Szybko zauważył że upadłam z jego winy.
- O mój
Bożę. Przepraszam nie wiedziałem, że tu stoisz. Nic ci nie jest?-zapytał
-Nie, czuję
się świetnie. Nie przepraszaj, mogło się zdarzyć.-odpowiedziałam rozmarzona.
-Jesteś
śliczna.-mówiąc to przejął inicjatywę.
-Ty również
niczego sobie.
- Mam na
imię Niall.
-Bardzo
ładnie. Ja jestem Mell. To znaczy Mollode. Ale wszyscy mówią na mnie właśnie Mell.
-Jesteś tu
nowa?
-Tak, to mój
pierwszy rok. –odpowiedziałam z flirciarskim uśmiechem.
-Przepraszam,
ale muszę iść do klasy. Mam nadzieję, że niedługo znowu ciebie zobaczę. Jesteś naprawdę
miłą i sympatyczną dziewczyną, właśnie takie lubię. –odpowiedział na mów
uśmiech
- Nic nie
szkodzi, rozumiem, I też mam taką nadzieję. ;*
Tak
zakończyła się nasza dzisiejsza konwersacja. W głębi duszy miałam nadzieję, że będę mogła
lepiej poznać Niall’a. Po zakończeniu wszystkich uroczystości, wraz w Stefą
poszłyśmy na lody.
karolaaa;*
karolaaa;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz