środa, 20 marca 2013

Rozdział V


Była to piękna chwila mimo to, że gapili się na nas wszyscy imprezowicze. xD. Resztę wieczoru spędziłam z Niall’em. Były to cudowne momenty. Nadszedł koniec imprezy. Stefa musiał mnie siłą odciągać, od nowego chłopaka. Wracając do domu byłam cała w skowronkach. Przyjaciółka prosiła mnie abym jej opowiedziała o czym gadaliśmy i co się działo:

-Oj Steff. Co tu mówić? -odpowiedziałam jej z rozmarzoną miną
-Jak to co? No wszystko. Mów! Mów! –powiedziała
-No dobra. To co chcesz wiedzieć?
-Ej? Czy ty mnie słuchasz? Oj, ale on ci w głowie zawrócił.
-Nie marudź.
-To ty nie marudź! Tylko w końcu mów!
-Ok. Gadaliśmy. Hahahaha
-No tyle  to i ja wiem.
-Powiedział mi, że już od jakiegoś czasu mu się podobam, ale ja na to nic nie powiedziałam, bo nie zdążyłam.
-Jak to nie zdążyłaś?
-Pocałował mnie!
-Szczęściara! ;*

Doszłyśmy do domów, pożegnałyśmy się i rozstałyśmy się. Całą noc, po powrocie myślałam tylko o nim. Chciałam napisać, ale stwierdziłam, że Może to odebrać, jako narzucanie się. Jedyne na co było mnie stać to zadzwonienie do Stefy, aby jej powiedzieć, że przez Niall’a zarywam kolejną noc.
Rano wstałam nieprzytomna. Na dole czekała na mnie mama. Siedziała w szrafloku na fotelu. Wiedziałam, że chce ze mną pogadać. Ale mogłam się tego spodziewać, po tak późnym powrocie do domu. Usiadłam na kanapie, naprzeciwko niej. :

-Co się stało? –zapytała mama
-Ale z czym? –odrzekłam
-Przecież dobrze wiesz Mell. Co ja ci mówiłam o takim późnym powrocie do domu?
-Mówiłaś, że jak mam się spóźnić to mam dzwonić i problemu Nie będzie.
-Tak właśnie mówiłam. Czemu się nie zastosowałaś? Wiesz jak się martwiłam? Chcesz skończyć z tym imprezowaniem?
-No, ale co w tym złego. Nie piję, nie palę, nie biorę. Więc chcę chociaż iść potańczyć z przyjaciółmi.
-Rozumiem cię, kiedyś też byłam młoda. Ale, żeby był to ostatni raz!
-Dobrze mamo! Obiecuję!

Byłam przekonana, że dostanę taki szlaban,  że się do końca wakacji nie wygrzebię. W moją mamę coś wstąpiło, no i oby na jak najdłużej. 

Tego dnia już nie miałam siły na kompletnie nic. Zjadłam miskę płatków. Ubrałam się, uczesałam i umówiłam się ze Stefą na 17:00. Byłam gotowa już o 13:23 więc postanowiłam się chwilę zdrzemnąć. 

Ta drzemka okazałą się nieco dłuższa niż  przypuszczałam. Obudziła mnie Steff, która leżała koło mnie. Nadszedł czas na wyjście. Poinformowałam o tym członków domu i wyszłam. 

Poszłyśmy do kina. Po drodze spotkała, Niall’a. Niestety widziałam się z nim tylko chwilkę, ponieważ śpieszył się na trening. Zdążył mi tylko powiedzieć, żebym przyszła nad pomost o 21:00. Zgodziłam się z przyjemnością. 

Na nie szczęście, przed kinem spotkałyśmy Jackob’a. Stał a w ręku trzymał jakiś prezent. Postanowiłyśmy olać go totalnie. Wydawało mi się, że idzie za nami. Moje obawy potwierdziły się. Poszłyśmy do łazienki. Okazało się, że stoi i czeka pod nią na mnie. Nie było wyjścia, trzeba było uciekać. Stefa otworzyła okno i podsadziła mnie, A następnie ja ją wciągnęłam na zewnątrz. Byłyśmy szczęśliwe, że zgubiłyśmy tego kretyna. Nasz radość nie trwała zbyt długo

*****Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziałów, ale spalił mi się komp, i mogłam korzystać tylko z laptopa. Niestety rozdziały były na kompie. Dzisiaj miałam trochę więcej czasu więc postanowiłam zacząć pisać, wszystkie rozdziały z tamtego kompa na nowo. *****


karolaaa

środa, 20 lutego 2013

Rozdział IV


Wszystko było tak piękne do czasu kiedy do moich drzwi zapukał Jackob. Byłam zdziwiona, i stałam chwilę bez ruchu. Nie wiedziałam co się dzieje. Moje uczucia jakby zaczęły powracać, jednak moje rany moje rany po zdradzie się dalej nie zagoiły. Podszedł bliżej mnie, i wyszeptał:

-Byłem głupcem sprawiając ci taką przykrość, przepraszam i obiecuję, że to się więcej nie powtórzy. Ja kocham tylko ciebie!
-Mogłeś pomyśleć o tym wcześniej, zanim to zrobiłeś
-Ale moje uczucia.
-A moje, co ja miałam powiedzieć kiedy zobaczyłam cię z tą lafiryndom?
-To już przeszłość.
-Ooo. To zupełnie jak nasz związek.
-Weź sobie do serca to co powiedziałem, to dla mnie bardzo ważne.
-Nie obiecuję. Ale razem już nie będziemy. Przynajmniej mi się tak wydaje.
Zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam na górę do pokoju. Zadzwoniłam po Stefani i poprosiłam aby przyszła. Zjawiła się w mgnieniu oka. Przysiadła się koło mnie, mówiąc: 
-Ej mała, co się stało?
-Ja już sama nie wiem co myśleć.
-O czym ty mówisz?
-Był tu Jackob.
-Czego on znowu chciał?
-Przyszedł i błagał o przebaczenie. Hahahahahaha
-Tak? Najpierw się obmacywał w tą dwulicową szmatą Carlii, a teraz cię przeprasza.
-Niby coś jeszcze do niego czuję, ale to uczucie nie wygra, za dużo ucierpiałam. Teraz liczy się tylko Niall.
-Lubię tą twoją pozytywną Gatkę.
-Hahahhaahahah, wiesz jak mnie pocieszyć.
-Ej, to może teraz ty się pobawisz jego uczuciami?
-Ja nie jestem taka, a przynajmniej nie chcę być taka pojeb*na jak on i te jego pomysły. xD
-Może i masz rację, ale może chociaż trochę zabawy?
-Żeby się poczuł tak jak ja się czułam?
-Dokładnie tak.
-Skuszę się.
-Niech się trochę jeszcze postara, i niech myśli, że ma nadzieję to wtedy ruszymy z planem.
-Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu na obmyślenie planu. A i puki co to ja się zajmę Niall’e.
-On jest świetny dla ciebie.
-Wiem. Haha. Chciała bym aby między nami było coś więcej niż przyjaźń.

****W tym samym czasie Niall rozmawia z Robertem (najlepszym przyjacielem)****:

-Rob. Ja się chyba zakochałem.
-W tej lasce w czerwonych włosach? Tej z którą tak dużo czasu spędzasz?
-Tak, ma na imię Mell. Jest cudna. Niestety jesteśmy tylko przyjaciółmi,  I wydaje mi się, ze ona woli aby tak pozostało. A poza tym nie chcę psuć, przyjaźni z tak wyjątkową dziewczyną.
-Ej, koleś. A nie warto zaryzykować?
-Może i tak, ale jeśli ją stracę?
-Zrobisz jak chcesz.

**** Powrót do rozmów dziewczyn****

-Ja mu nie powiem, ponieważ nie chcę go stracić, za wiele dla mnie znaczy.-odparłam
-To jest twoja decyzja.-odrzekła mi Stef.

Nie miałam wystarczająco wiele odwagi by powiedzieć mu co czuję. Ale jedno wiedziałam na pewno, że kocham Niall’a, a Jackob to już tylko przeszłość. Stefa postanowiła wyciągnąć mnie na miasto. Udało się jej, zabrała mnie na urodziny do kumpla Niall’a. Kazał ubrać mi coś ładnego, i iść za nią. Zrobiłam co kazała. Szłyśmy spory kawał, ale warto było. Zatrzymałyśmy się przed jakąś wielką chatą. Przyjaciółka nie musiała mnie długo prosić abym poszła na tą imprezę, ponieważ była to kusząca propozycja, wręcz nie do odmówienia. Wchodząc do środka wszystkie oczy zaczęły na nas spoglądać. Wydawało by się, że taka sytuacja jest krępująca, a tym razem czułyśmy się bardzo dobrze. Impreza trwała w najlepsze. Jednak najbardziej cieszyłam się z tego, że jutro sobota, a moja mama z siostro pojechały na dwa tygodnie do Polski. Szczerze mówiąc dziwię się, że zostawiła mnie samą.  Nawet ja sama sobie tak nie ufam jak ona mi. Długi czas tańczyłam, postanowiłam iść usiąść na sofę przy basenie. Było tam cicho i spokojnie, przynajmniej mogłam odetchnąć. Nagle przysiadł się do mnie Niall.  Spojrzał na mnie, wstał i udając poślizgnięcie, wpadł do basenu. Chciałam podać mu rękę. Przystojniak miał poczucie humoru, więc kiedy chwyciłam do za dłoń wciągnął mnie do wody. Nie byłam na niego zła. Cieszyłam się, i śmiałam. Przynajmniej sobie popływaliśmy. Było to fajne przeżycie. Po krótkiej kąpieli wyszliśmy z basenu. Najwidoczniej, dla Niall’a ta kąpiel była za krótka. Popchnął mnie lekko i ponownie wpadłam do wody. Wskoczył za mną krzycząc:

-Nie bój się niewiasto, ja cię uratuję
.
Ten tekst tak mnie rozbawił, że ze śmiechy złapał mnie skurcz. Dziwne było to, że kiedy spojrzałam mu w oczy skurcz odpuścił. Chwycił mnie za rękę, i delikatnie ją pocałował. Był to jeden z piękniejszych momentów w życiu. 

karolaaa;*

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział III


Stef zamówiła lody śmietanowo czekoladowe, a ja cynamonowo jabłkowe. Jak do tej pory dzień był bardzo udany i oby tak dalej. z naszej rozmowy wynikło, że w nowej szkole czujemy się jak ryby w wodzie. Było to cudowne uczucie.  Poszłam po drugą porcje lodów. Wracając z lodami wpadłam na Niall'a. Tak znowu na niego wpadłam. Upaćkałam się cała tym deserem. Ta sytuacja była krępująca. Nagle Niall z bananem na twarzy powiedział:
-Za pierwszym razem to przypadek, ale już za drugim to przeznaczenie<333
-Ooo. Miło. Tak, ale ja dalej jestem upaćkana lodami.
-Przepraszam cię. Jednego dnia nie dość, że nabiłem ci guza to jeszcze zaplamiłem kieckę. Chodźmy do toalety może coś ta się z tym zrobić.
-Co za propozycja…
-Nie myśl sobie, że ten, no. Ja chcę pomóc.
-Nie trzeba, Dam sobie radę.
-Dobra, skoro tak ci nie mogę pomóc, to chodź ze mną…
-Gdzie ty mnie ciągniesz, tam siedzi moja koleżanka.
-To nie problem, jak ma na imię?
-Stef, to moja najlepsza przyjaciółka.
-Hej Stef! Nie masz nic przeciwko, żebym zabrał twoją przyjaciółkę?-krzyknął z oddali do Stefki
-Spokojnie, ja i tak muszę już wychodzić. Tylko pamiętaj przystojniaku, że ma za późno nie wrócić.-wykrzyczała z uśmiechem na mordce.
-Zapamiętam, a i jestem Niall.
-Miło było cię poznać.
-Mi również-odpowiedział wysokim głosem Niall
-Fajnie, że chcesz mnie gdzieś zabrać, ale ja się nie zgodziłam.
-Nikt ciebie o zdanie nie pytał słodka. ;*
 -Słodka? Nie za wiele ja na pierwszą randkę?-postanowiłam lekko przejąć inicjatywę
-Skoro chcesz, żeby była to randka. Jesteś naprawdę fajna.
-Miło to się słyszy. Jakim cudem ty mnie oceniasz prawie mnie nie znając?
-Ja mam dar. –odrzekł śmiejąc się
Niall zabrał mnie do Centrum Handlowego. Nie wiedziałam po co mnie tam zaciągnął. Kupił mi spodenki i bluzkę. Odmówiłam, ale on nalegał. Po chwili spojrzałam w jego piękne oczy. Wtedy już nie potrafiłam odmówić. Trudno mi o tym mówić, ale mimo to, że go nie znałam to czułam się zakochana. Po zakupach zabrał mnie na deser, chciał się zrewanżować. Dużo rozmawialiśmy o swoich zainteresowaniach i nie tylko. Miło mi się z nim spędza czas. Jednak patrząc z innej perspektywy, wydawało się to nierealne zakochać się w prawie nieznanym chłopaku, pierwszego dnia szkoły. Rzeczywistość była inna każda moja myśl kręciła się wokół niego. 

*****Nastepne tygodnie ******
 Podczas kolejnych tygodni spotykałam się z nim na każdej przerwie i po lekcjach. Wiedziałam, że mogę mu zaufać i to bezgranicznie. Zastał nas już 30 września. Ja i Niall byliśmy przyjaciółmi, Nie chciałam popsuć tego co było między nami. Trudno jest dusić w sobie takie uczucie. Nawet bardzo.


**Przepraszam, że wczoraj nie dodałam ale miałam za dużo roboty na głowie**

karolaaa;*

sobota, 16 lutego 2013

Rozdział II


Wiedziałam, że nie chcę widzieć Jackob’a na oczy. Do domu wróciłam dość późno, ponieważ długo siedziałam u Stef. Wchodząc do domu, zdjęłam trampki i pobiegłam do łazienki. Wskoczyłam do wanny, i wzięłam długą i orzeźwiającą kąpiel. Miałam nadzieję, że cały dzisiejszy stres spłynie ze mnie. Przed wyjściem do pokoju włożyłam na siebie różową piżamkę. Nastawiłam budzik na 6:00. Leżąc w łóżku dużo myślałam. Przypomniało mi się, że jutro znowu będę musiała minąć na korytarzu mojego byłego, jednym słowem tortury.  Wstałam ubrałam wizytowy strój i uczesałam się w zgrabnego koka. Wypiłam kubek kakao zjadłam kanapkę.  Mama podwiozła mnie i Stef do szkoły. Było to nasz pierwszy dzień w nowej szkole i to w dodatku w liceum. Wysiadając z auta zauważyłam tego dupka. Jackob’a. Kiedy byłam już przed drzwiami szkoły podbiegł do mnie jakby nigdy nic, i pocałował w policzek. Byłam zdezorientowana. Jednak byłam na siłach spoliczkować go. Nagle wszystkie oczy spoglądały na nas. No może to nie był najlepszy początek, ale zapowiadało się fajnie. Odważnie maszerowałyśmy korytarzami. W pewnej chwili drogę zaszła nam jakaś laska, wydawało mi się, ze już ją widziałam, Nie myliłam się, była to dziewczyna, która wczoraj obściskiwała się z moim byłym. O ile się nie mylę miała na imię Carlii. Tuż obok niej stały dwie przylepy Blondii i Charlie. Spojrzały na mnie z góry, myśląc że są od nas lepsze. Carlii wyskoczyła z tekstem:
- Radzę ci uważać i nie wchodzić nam w drogę.
- Nie zamierzam, a to choćby dlatego, że plastik jest szkodliwy dla środowiska. – odpowiedziałam
-Co proszę? To do mnie było?
- A widzisz tu inną górę plastiku?
Wszyscy zaczęli się śmiać z tych lasek, nagle pewna grupka osób zebrała się wokół mnie zasypując mnie pytaniami dotyczącymi postawieniu się tej zdzirze. W oczach innych uczniów stałam się odważną laską zwalczającą plastik. :D Byłam z siebie dumna, ze już w pierwszym dniu zyskałam tylu zwolenników.  Nabrałam jeszcze więcej pewności siebie. Stanęłam na boku aby poprawić buta. Niestety stanęłam tuż przy jakiś drzwiach. Nagle zdałam sobie sprawę, że oberwałam drzwiami w łeb. Było to dosyć bolesne ale warte tego co się stało potem. Z za drzwi wyłonił się przystojniak. Był piękny, wręcz idealny. Szybko zauważył że upadłam z jego winy.
- O mój Bożę. Przepraszam nie wiedziałem, że tu stoisz. Nic ci nie jest?-zapytał
-Nie, czuję się świetnie. Nie przepraszaj, mogło się zdarzyć.-odpowiedziałam rozmarzona.
-Jesteś śliczna.-mówiąc to przejął inicjatywę.
-Ty również niczego sobie.
- Mam na imię Niall.
-Bardzo ładnie. Ja jestem Mell. To znaczy Mollode. Ale wszyscy mówią na mnie właśnie Mell.
-Jesteś tu nowa?
-Tak, to mój pierwszy rok. –odpowiedziałam z flirciarskim uśmiechem.
-Przepraszam, ale muszę iść do klasy. Mam nadzieję, że niedługo znowu ciebie zobaczę. Jesteś naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną, właśnie takie lubię. –odpowiedział na mów uśmiech
- Nic nie szkodzi, rozumiem, I też mam taką nadzieję. ;*
Tak zakończyła się nasza dzisiejsza konwersacja.  W głębi duszy miałam nadzieję, że będę mogła lepiej poznać Niall’a. Po zakończeniu wszystkich uroczystości, wraz w Stefą poszłyśmy na lody.

karolaaa;*

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział I

Postanowiłam, że ostatni dzień wakacji będzie najlepszy. Wstałam dość wcześnie, podniosłam się z łóżka i podeszłam do lustra. Moje włosy układały się na wszystkie strony. Wychodząc do łazienki zabrałam ze sobą ciuchy. Chciałam skorzystać z toalety, jednak moja młodsza siostra jak zwykle ją zajmowała. Musiałam odczekać 10 minut aż jej się odechce gapić w swoje odpicie. W końcu mogłam swobodnie się umyć. Uszykowana stanęłam przed lustrem i powiedziałam sama do siebie:
- Ten rok szkolny będzie udany, dam radę, najważniejsze, że w siebie wierzę.
I tak też miało się stać. Wyszłam i zeszłam po schodach na śniadanie. Na stole czekały kanapki z warzywami. Chwyciłam jedną w rękę, zapytałam mamy o wyjście na miasto, i napiłam się soku. Mama się zgodziła. Założyłam modny słomkowy kapelusz i wyszłam po przyjaciółkę, która mieszka naprzeciwko. Stef, bo tak miała na imię, była już gotowa do wyjścia. Włóczyłyśmy się ulicami Londynu. Przechodząc przez Stirling Corner i Apex Corner zauważyłam mojego chłopaka Jackob’a z jakąś wytapetowaną laską. Zauważył mnie, podeszłam do niego. Nasza konwersacja wyglądała tak:
- No widzę, że już się pocieszasz, mimo to, że ze mną jesteś tak?-krzyknęłam
- Oj słońce, nie bulwersuj się tak, A i muszę ci coś powiedzieć.-wyszeptał słodko.
-Tak słucham cię.- od parsknęłam
-Ostatnio dużo o nas myślałem, i jeszcze poznałem dziewczynę. Wywnioskowałem że powinniśmy zakończyć nasz związek.
-Ooo. Proszę, proszę to ty myślisz? Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?
- Tak, Przespałem się z nią.
- Ooo, Jeszcze lepiej. Wiesz co? Jesteś skończonym Idiotą i debilem. Nie wierzę, że kiedyś mogłam być z taka szmata jak ty.
-Ej, Kicia wyrażaj się. Możemy zostać znajomymi. Co ty na to?
- Kicia? Nie pozwalaj sobie kretynie. A co do tej propozycji to możesz sobie pomarzyć.
-Ale pamiętaj, że to ty będziesz żałowała.-powiedział ostrym głosem
-Dupek i Frajer, te dwa słowa idealnie ciebie określają.- wykrzyczałam mu to w twarz, i odepchnęłam z całej siły.
Myślałam, ze go rozszarpię, Na szczęści Stef mnie odciągnęła. Ze złością w oczach szybkim krokiem odeszłam w stronę galerii. Dawno nie byłam tak wściekła, chciało mi się płakać a zarazem krzyczeć. Razem z przyjaciółka pobiegłyśmy na most zakochanych, gdzie na początku związki z Jackob’em przyczepiliśmy kłódkę. Przypomniało mi się, że kiedy chcieliśmy wyrzucić kluczyk upadł on na przepływającą łódkę. Na szczęście łódka została przyholowana tuż przy brzegu, koło mostu. Zbiegłam zdenerwowana wskoczyłam do łódki, i odnalazłam kłódkę. Powróciłam na most odpięłam ją i bez wahania wrzuciłam ją do rzeki z nadzieją, że moje wspomnienia o byłym chłopaku znikną tak szybko jak kłódka. No cóż moje postanowienia co do udanego zakończenia wakacji rozpłynęły się w powietrzu.


karolaaa;*

poniedziałek, 11 lutego 2013

Bohaterowie


                                                              Imię : Mollode < Mell>
Nazwisko:Lee
Wiek :16
Zamieszkała: Londyn
Charakter : Szalona,śmiała, trochę bezczelna, wulgarna ale zarazem słodka.
Ma ogromny talent muzyczny. Kocha tańczyć.
Mieszka w Londynie.Jej rodzice się rozwiedli gdy miała 11 lat.
Mieszka z mamą. Nie jest rozpuszczoną dziewczynką, która co chce to musi to mieć.
Stara się bawić życiem, nie zwracając uwagi na nic.
Motto : "Udając kogoś kim nie jesteś, jesteś jedynie nieudaną kopią osoby którą pragniesz być."



Imie: Niall
Nazwisko: Taylor
Wiek: 18
Zamieszkały: Londyn
Charakter: Wulgarny lecz Miły. Największe ciacho w szkole. Radosny i cieszący się swoim życiem. Ukrywa swoje uczucia. Stara się udawać kogoś kim nie jest. Żadna dziewczyna nie oprze się mu. Szuka naturalnej dziewczyny, która pokocha go takim jakim jest. 
Mieszka z tatą i jego nową żoną. Bardzo cierpi powodu śmierci matki. Ale tego nie okazuje.
Kocha sport.
Motto: "Nieważne gdzie jesteś, ważne ile masz w sobie odwagi"



Imię:Stefany < Stef>
Nazwisko : Moore
Wiek : 16
Zamieszkała: Londyn
Charakter : Miła, słodka, uczynna, grzeczna z wyglądu. W środku jest buntowniczką. Ufa tylko tym których zna. Minie trochę czasu zanim się otworzy przed kimś. Jeździ na deskorolce. Jest najlepszą przyjaciółka Mell. Świetnie się razem dogadują. Mieszka razem z rodzicami.
Motto: "Miłość to dwie samotności, które się ochraniają, stykają się i pozdrawiają wzajemnie."


Imię : Jackob
Nazwisko : James
Wiek :18
Zamieszkały : Londyn
Charakter : Wydaje się być słodki i miły , jednak pod ta maską kryje się  arogancki, szarmancki niemiły chłopak. Gra w drużynie futbolowej razem z Niall'em. 
Myśli ,ze jest kłębkiem świata. Jest w związku z Mell. Mieszka sam. Rodzice wyczuci  go z domu. Aby się usamodzielnił.
Motto: ,,Żyj puki możesz''



Carlii - wredna suka. Uważa się za kłębek świata. Ma 17 lat i ma bogatych rodziców, dzięki temu rozstawia każdego po kątach.Kocha się w Niall'u, jednak on ją ignoruje. Od czasy przeprowadzenia się do Londynu Mellode cały czas ją poniża.
Wygląd : Dziewczyna o prostych brązowych włosach. Oczy są koloru piwnego. Jest ładna,ale przypomina plastik.

Blondii - klon Carlii. Cały czas chodzi za nią jako jej paczka. Z twarzy wydaje się być suką , ale jednak ma dobre serce.
Wygląd : Blondynka o niebieskich oczach. Jest bardzo ładna.

Charlie - nastepny klon Carlii. Jednak ona jest jej warta. Nie miła, suka. Chodzi cały czas za Carlii, aby zdobyc popularność i dostać się do szkolnej elity.
Wygląd : czerwono włosa dziewczyna o zielonych oczach. Plastik.